poniedziałek, 11 listopada 2013

Nawałka marszałkiem polskiej piłki?

Lepszej daty nowy selekcjoner piłkarskiej reprezentacji nie mógł sobie chyba wymarzyć. W Święto Niepodległości, 11 listopada rozpoczęło się pierwsze pod jego wodzą zgrupowanie kadry narodowej. Data symboliczna, a przy odrobinie szczęścia Adam Nawałka może zyskać miano marszałka polskiej piłki nożnej.

Po „sukcesach” kadry prowadzonej przez Waldemara „Kinga” Fornalika polscy kibice czekają na zmiany, nawet nie te spektakularne, ale zwyczajne, byle było lepiej, bo gorzej to już chyba się nie da. Również i ode mnie trenerowi Fornalikowi się oberwało i niestety (albo i stety) wiele w tym temacie się nie zmieniło. Fornalika pożegnaliśmy bez żalu. Dał się zapamiętać jako człowiek bez charyzmy, samozaparcia, własnego zdania i niestety godności, a na domiar złego miał nas wszystkich za idiotów. Cały naród widział, że jest źle, a nawet coraz gorzej, ale ON dostrzegał pozytywy i przyszłość tej kadry, a cała reszta przecież to banda debili, którzy się nie znają. Nawet pożegnać nie umiał się z godnością...


Rozpoczynamy nowy rozdział. Jak zawsze w takich przypadkach są ogromne nadzieje, że to będzie właśnie ten, zbawca polskiej piłki nożnej. Ja również wiążę z Nawałką duże nadzieje. Nie dlatego, że uważam go za najlepszego człowieka na tym miejscu, ale dlatego, że wszyscy razem musimy być drużyną narodową. A na początek trenerowi zwyczajnie się należy duży kredyt zaufania. To wszystko zweryfikuje się już za kilka dni w meczach ze Słowacją i Irlandią. Oczywiście te wyniki nie będą jeszcze w pełni miarodajne, ale jeżeli Nawałka ma mieć to „coś” to już musi być widoczna zmiana na lepsze. Nie oczekuję spektakularnych wygranych, ale chcę zobaczyć całkowicie inną kadrę niż przez ostatnie miesiące.

U mnie osobiście Adam Nawałka zapunktował odstawieniem Kamila Glika, który może i w klubie gra pierwsze skrzypce, za to w kadrze był drewniany... Nie jest też tak, że ślepo jestem zapatrzony na nowego selekcjonera, bo ten podpadł mi Mączyńskim... Rozumiem powołanie dla Pawła Olkowskiego i Rafała Kosznika, obaj na to zasłużyli, ale powołanie dla kolejnego piłkarza z Zabrza w miejsce Klicha to lekka przesada. Szczerze to po boiskach Ekstraklasy biega kilku lepszych polskich pomocników. Nie twierdzę, że zdania na temat Mączyńskiego nie zmienię, ale na dzień dzisiejszy całkowicie mi się ten kierunek nie podoba.

Temat kadry jeszcze niebawem powróci.