Nie milkną echa wczorajszej – pierwszej – konferencji prasowej
Adama Nawałki jako nowego selekcjonera. Z szumie zapowiadanych zmian
dotyczących kapitana drużyny narodowej wyszło niewiele, a Nawałka już zebrał
pierwsze „joby”.
Zaraz po, albo i nawet w trakcie konferencji prasowej
zawrzało. Mówiło się o zmianach kapitana, a tymczasem kapitan został stary, a
trener powiedział, że to media wywołały burzę o zmianach w tym temacie. W
środowisku piłkarskim zawrzało, ale tym razem z powodu niekonsekwencji trenera.
Uznano, ze Nawałka wycofał się rakiem z wcześniejszych słów, a kontrowersyjny
dziennikarza Paweł Zarzeczny o decyzji nowego selekcjonera powiedział wprost „stchórzył”...
Może i jest w tym trochę racji, ale ja jako niepoprawny
optymista oczekujący, że po zmianie trenera kadry będzie już tylko lepiej
doszukuję się w takim działaniu jakichś pozytywów. I to niekoniecznie na siłę. Nawałka
oświadczył bowiem, że kapitanem drużyny narodowej będzie ten zawodnik, który spośród
wszystkich na boisku ma największą ilość występów w kadrze narodowej. Moim
skromnym zdaniem to dobry ruch. Nie dlatego, że nie widziałbym jednego czy
dwóch zawodników, którzy lepiej się nadają do noszenia opaski kapitana a mają
mniej występów na koncie. Tylko dlatego, że jest to jakiś zalążek wewnętrznego
regulaminu, zasad, których w kadrze ostatnio brakowało. Miałem wrażenie, że w
kadrze Fornalika panuje bezkrólewie i samowolka. Nawałka zaczyna to układać –
takie jest przynajmniej moje odczucie.
Nic tak nie konsoliduje zespołu jak jasne i przejrzyste
zasady. Teraz kiedy zawodnicy przyjadą na zgrupowanie będą wiedzieli kto założy
opaskę kapitańską. Oby wiedzieli też, którzy zawodnicy tworzą trzon zespołu.
Żeby była jasność, kto i po co jest w tej reprezentacji. Nie tak dawno w
mediach piłkarze żalili się, że u Fornalika była jedna wielka niewiadoma. Ja
osobiście zaryzykowałbym stwierdzenie, że panował jeden „niezły burdel w tym Archeo”
– cytując Jerzego Stuhra vel. Maks Paradys z kultowej Seksmisji.
Zarzeczny już na początku ma „ale” do nowego selekcjonera. I
dobrze, bo nie możemy wszyscy być hurra optymistami, ale na konstruktywną i
rzeczową krytykę jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Jakieś pierwsze wnioski
będziemy mogli wyciągnąć już po najbliższych meczach. Niemniej to też będzie
mało, żeby skreślać albo wychwalać Nawałkę. Obdarzmy trenera kredytem zaufania,
a czy go spłaci czy będzie miał do czynienia z narodowym komornikiem to już
tylko zależy od niego samego.