wtorek, 19 listopada 2013

"Klichgate" - czyli Wrocław leży na Słowacji

To nie przypadek, że o meczu ze Słowacją piszę dopiero teraz. Po tym co wydarzyło się we Wrocławiu wolałem na kilka dni spuścić zasłonę milczenia. Przy okazji wyszły inne ciekawe „perełki” do których mogę się odnieść, jak chociażby nowa piłkarska afera „Klichgate”.

Jak już pisałem wcześniej po pierwszym meczu nowego selekcjonera nie wyciągałbym daleko idących wniosków. Jak to się mówi pierwsze koty za płoty. Mniejsze pretensje za mecz ze Słowacją miałbym do debiutantów, Olkowskiego, Kosznika czy Kamińskiego. Zgadza się, że zawalili przy bramkach dla Słowaków, ale grając pierwszy raz w koszulce z orzełkiem na piersi przy pełnym stadionie to nie to samo co komplet widzów w polskiej Ekstraklasie. Dajmy im się oswoić. Za to zdecydowanie większe pretensje mam do doświadczonych już piłkarzy, od których oczekiwałem dużo więcej. Kompletnie zawiódł Sobota, podobnie jak Jędrzejczyk, Krychowiak, Mierzejewski i – to już norma – Lewandowski. Nieco lepsze wrażenie sprawiał Błaszczykowski, ale podobnie jak w przypadku wyżej wymienionych po jego akcjach również niewiele się działo.


Nie ma co się dziwić gwizdom i szyderczym okrzykom. Kibic ma do tego pełne prawo. W żadnym narodzie nie będzie aż tyle wyrozumiałości, żeby akceptować tak słabą grę, jaką od kilku miesięcy serwuje nam polska reprezentacja. Niemniej podkreślam, że konkretnych wniosków wyciągać jeszcze nie należy. Nawałka zobaczył jak to wszystko wygląda od środka, teraz czas na męską rozmowę z zawodnikami, którzy mają stanowić o sile tego zespołu. A wracając jeszcze do gwizdów i słynnego już komentarza Mateusza Klicha... Trochę młodego chłopaka poniosło. Osobiście jestem wielkim fanem jego talentu, ale jak to młodość ma do siebie zabrakło doświadczenia i chłodnego myślenia. Grasz w reprezentacji to musisz być przygotowany na krytykę, a jeśli jesteś miękki to nie masz czego szukać w kadrze. Klich musi zrozumieć, że kadra jest dla kibiców, a nie odwrotnie. Trochę chłopaka poniosło, ale wybaczmy mu, młody jest...

Najwyższy czas zabrać się do roboty. Na Irlandię Nawałka będzie miał tę samą kadrę, bo dowołać nie może. Niech sprawdzi pozostałych, ale osobiście oczekuję, że dzisiejszy mecz będzie ostatnim służącym do eksperymentów. W kolejnym musimy wyłonić już trzon zespołu, który walczył będzie o awans na francuskie Mistrzostwa Europy. Brakuje nam stabilizacji! Oczekuję męskich decyzji, zdecydowania, a na boisku walki do ostatnich sekund!