poniedziałek, 28 listopada 2016

Alarm na Allianz Arena

Druga pozycja w jednej z najsilniejszych lig świata i pewne już wyjście z grupy Ligi Mistrzów to dla wielu działaczy i kibiców wynik cudowny, ale nie dla tych z Monachium, bo Bayern w ostatnich latach przyzwyczaił nas do dominacji. Panikować nie ma co, ale lampka powinna się już zapalić i powoli można zaryzykować stwierdzenie, że Carlo Ancelotti do Bayernu się nie dopasował.

Serie zwycięstw i śrubowanie nowych rekordów to było coś co w ostatnich latach cechowało Bayern Monachium. Pep Guardiola znalazł z piłkarzami wspólny język i stworzył maszynę praktycznie nie do zdarcia. W lidze monachijczycy dominowali i mimo, że w europejskich pucharach nie udało się wywalczyć tyle ile oczekiwano to hiszpański szkoleniowiec zaskarbił sobie serca kibiców. Kiedy odchodził wielu zastanawiało się co będzie teraz. Postawiono na równie utytułowanego trenera, tym razem wybrano włoski kierunek. Niemal na półmetku rozgrywek możemy pokusić się o pierwsze podsumowania i stwierdzenie, ze Ancelotti do Bayernu zwyczajnie nie pasuje.

Zazwyczaj na tym etapie rozgrywek Bayern miał wyraźną przewagę nad rywalami, a tymczasem do liderującego beniaminka z Lipska traci trzy oczka. W Lidze Mistrzów co prawda jest już pewny awansu do kolejnej rundy, ale wpadek się nie ustrzegł. Bayern w tej chwili top już nie ten sam zespół co w ostatnich latach. Ligowe spadki i remisy z Hoffenheim, Frankfurtem i1. FC Koeln oraz ostatnia porażka w prestiżowym meczu z Borussią sprawiły, że coraz głośniej stawia się pytanie czy na Allianz Arena postawiono na właściwego konia. Po przegranej w LM z Rostowem nastrojów nie poprawiła nawet wymęczona wygrana z Leverkusen. Nad Carlo Ancelottim zawisły czarne chmury.

W poniedziałek w mediach pojawiła się informacja o tym, że władze Bayernu chcą Jurgena Kloppa. Byłby to transfer z tych, o których mówiłoby się wiele i to w wielu aspektach. Ciekawe jak zostałby przyjęty przez bawarskich kibiców, którym przecież w erze Borussi napsuł wiele razy krwi. Pytanie też czy to już jest moment na zmiany. Na pewno jednak coś trzeba zrobić, bo za chwilę może być za późno. A, że trzeba zmieniać, to chyba pewne, bo bez formy są - świecące do tej pory dość jasno - gwiazdy, jak chociażby nasz Robert Lewandowski (na szczęście w kadrze nie zawodzi). Być może jeszcze przed Nowym Rokiem w Monachium dojdzie do nie małych zmian, bo cierpliwość powoli się kończy. Cierpliwość działaczy i kibiców.