poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Przejdą do historii czy pójdą w zapomnienie?

Zainspirowany jutrzejszym meczem Legii postanowiłem utrwalić swoje myśli, przeczucia i nadzieje. Jutrzejszy dzień, wtorek, 27 sierpnia 2013 roku może stać się niezwykle ważną datą w historii polskiej piłki nożnej. Może to być dzień, który już na wieki może zapisać się w polskiej piłce, ale może też być jednym z wielu, będzie smutek, który po kilkunastu godzinach minie i powiemy „było tak blisko jak nigdy, a nie udało się jak zawsze.

W ostatnich latach już kilka razy byliśmy w podobnej sytuacji, w jakiej będziemy jutro. Głównie za sprawą Wisły Kraków. Pełni nadziei oczekiwaliśmy wejścia do piłkarskiego raju, ale w tym ostatnim meczu, decydującym o awansie jakoś nam nie szło. Jak to było z polskimi klubami walczącymi o Champions League?


Od 1993 roku rozgrywki noszą nazwę Liga Mistrzów UEFA. Po reorganizacji pierwszy większy sukces polskiej drużyny to sezon 1995/1996. Wówczas Legia Warszawa przebrnęła przez fazę grupową, a w ćwierćfinale uległa Panathinaikosowi Ateny. Rok później do fazy grupowej awansował Widzew i na tym etapie zakończył przygodę z Ligą Mistrzów. Ostatni mecz rozegrał 4. grudnia 1996 roku, czyli niespełna 17 lat temu. Od tamtej pory nie mieliśmy swojego reprezentanta w fazie grupowej. Najbliżej powrotu do elity po latach była w sezonie 2005/2006 Wisła Kraków, która w pierwszy meczu pokonała Panathinaikos 3:1, by w decydującym spotkaniu przegrać po dogrywce 1:4. Podobnie było w sezonie 2011/2012, kiedy to Wisła najpierw pokonała APOEL Nikozja 1:0, a w rewanżu przegrała 1:3 tracąc decydującego gola w ostatnich kilkudziesięciu sekundach meczu. W międzyczasie graliśmy również w III rundach, ale rywalami polskich drużyn były m.in. Real Madryt czy FC Barcelona.

Jutro będziemy żyli takimi samymi nadziejami jak przed wymienionymi wyżej meczami Wisły. Oby po korzystnym wyniku w pierwszym meczu nie skończyło się tak jak w tamtych przypadkach. Różnica jest taka, że tym razem decydujący mecz polska drużyna rozegra na własnym stadionie. Oby tylko nie było wielkiego rozczarowania jak w latach poprzednich. Obyśmy po 17 latach doczekali się drużyny w najważniejszych europejskich rozgrywkach. Jeśli jutro Legia tego dokona, to będzie to z pewnością jedno z najważniejszych wydarzeń polskiej piłki nożnej i może mieć wymierne efekty w przyszłości. Bo już sam awans do fazy grupowej to duże gratyfikacje finansowe i splendor dla klubu.