To nie tak, że jak już „Isi” nie udało się przebrnąć do
finału to będę na niej psy wieszał, a jeszcze kilka chwil wcześniej pisałem o
wielkiej nadziei. Nadal będę jej kibicował całym sercem, ale naszej rodaczce
chyba jednak brakuje „tego czegoś”, aby dobić do najlepszych.
Nie chcę teraz się „wozić” na Radwańskiej, bo dzielnie
walczyła z Lisicki w półfinale Wimbledonu, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że
przegrała ten mecz na własne życzenie. Wszyscy wiedzieliśmy, że łatwo nie
będzie, co zresztą potwierdziły pierwsze dwa sety. Trzeci – decydujący – był wyjątkowo
zacięty i obie tenisistki walczyły do samego końca. Radwańska jednak już po
pierwszych gemach miała wszystko w swoich rękach, wystarczyło tylko nie
wypuścić tej szansy z rąk.
Powiecie, że łatwo się mówi patrząc z boku, a to przecież
jest tylko sport. Zgadza się. Jednak mówimy o 4 rakiecie świata i od takiej
zawodniczki oczekuje się, aby w takich momentach była bezlitosna dla rywalek.
Tymczasem „Isia” w trzecim secie prowadziła już 3:0. Lisicki przy swoich serwisie
zdobyła gema na 3:1. Wydawało się, że zagrywająca teraz Radwańska podwyższy
prowadzenie na 4:1 i nawet jak przegra serwis rywalki to ostatecznie pewnie wygra
6:2. Wszystko było w jej rękach, wystarczyło wygrać tylko dwa swoje serwisy.
Tymczasem... klops.
Sport to sport, OK. Mimo wszystko to Lisicki wykazała się
większą wolą walki i chęcią zwycięstwa. Przełamała Radwańską, doprowadziła do
remisu, a później obie grały gem za gem. W decydującej fazie przy stanie 7:7,
Niemka ponownie przełamała naszą rodaczkę, a następnie przy swoim serwisie
zapewniła sobie końcowy triumf.
Później doszły jeszcze do tego wszystkiego komentarzem po
zachowaniu Radwańskiej. Czołowej tenisistce świata nie przystoi takie
zachowanie. A Radwańska pokazała brak szacunku dla rywalki. To wszystko rzuca
się cieniem na osiągnięcia sportowe. Zgodzę się, że jest naprawdę dobrą
sportsmenką, czołową tenisistką świata, niemniej brakuje jej tego „magicznego
czegoś”.
Chodzi chyba o głowę. Aby w decydujących momentach
zachować zimną krew i pokazać wyższość nad przeciwnikiem. Do tego trzeba okazać
mu szacunek, a wczorajsze zachowanie pokazało, że psychicznie Radwańska jest
słaba, a pogodzenie się z porażką przychodzi jej z wielkim trudem. Jak poprawi
ten element jestem przekonany, że będzie mogła z... rakietą w tyłku wygrywać ze
wszystkimi. Potrzeba jedynie więcej pokory.
