Bomba poszła w górę! Oczywiście ta nasza polska,
piłkarska bomba. W pierwszej kolejce Ekstraklasy nie obyło się bez
niespodzianek i to nawet tych dużych. Już po pierwszej serii spotkań liderem
została Legia Warszawa, czyli główny kandydat do mistrzowskiego tytułu.
W Warszawie znakomite nastroje. Nie dość, że w pierwszym meczu
o Ligę Mistrzów poszło bardzo dobrze to i na inaugurację rodzimej ligi wyszło
znakomicie. Legia zagrała znakomite zawody z Widzewem, a pierwszoplanową
postacią był zawsze niedoceniany Michał Kucharczyk. Start wymarzony i pewnie
nie będą chcieli oddać fotela lidera już do końca rozgrywek :) A Widzew? Bez
komentarza...
Trudne początki beniaminków. Zawisza walczył jak tylko
mógł z Jagiellonią i był bliski pierwszej po 19 latach zdobyczy punktowej w
Ekstraklasie. Wszystko zniweczył jednak wynalazek Piotra Stokowca, niejaki
Balaj. Wszedł na boisko, strzelił gola i niedługo później mecz się zakończył.
Cóż więcej chcieć od napastnika? Bez punktu po powrocie do Ekstraklasy jest
także Cracovia, chociaż im walki również odmówić nie można. Bohaterem meczu
został jednak Zbozień z Piasta, który zdobył dwa gole. A antybohaterem sędzia
Tomasz Radkiewicz z Łodzi. W samej końcówce nie podyktował ewidentnego karnego
dla krakowian. Ehhh... dopiero się liga zaczęła, a już mamy byki arbitrów...
Również w Krakowie, tyle, że na innym stadionie mierzyły
się dwie bardzo podobne drużyny do siebie. Wisła kontra Górnik czyli u Smudy (i
Nawałki) nudy! Coś mi się wydaje, że obie te drużyny w poprzednim sezonie będą
miały podobny cel, załapać się do najlepszej ósemki, ale będzie to dla nich
bardzo trudne zadanie. Wisła zagrała bez nominalnego napastnika, którego na
Reymonta zwyczajnie... nie ma. Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać...
W Kielcach tak jak i w Krakowie padł bezbramkowy remis. Z
tym, że bardziej z jednego punktu powinni być zadowoleni wrocławianie. Korona
może czuć mały niedosyt, ale z drugiej strony czego się spodziewać jak nie ma
Korzyma, człowieka orkiestry, lidera zespołu, który strzelał, asystował i
bronił. Czasami robił więcej niż reszta drużyny. Śląsk z kolei chyba wystrzelał
się w europejskich pucharach, bo w lidze nic szczególnego nie pokazał.
A na koniec dwie niespodzianki, a może nawet sensacje.
Bezbarwne Zagłębie na inaugurację sezonu przegrało z przeciętną w poprzednim
sezonie Pogonią i to dość wyraźnie. Z kolei wczoraj wieczorem Lech w ostatnich
minutach stracił zwycięstwo w potyczce z Ruchem Chorzów i już po pierwszej
kolejce ma stratę do Legii. Na pewno spore zaskoczenie.