Z przyczyn „różnych” zmuszony byłem na pewien czas
zawiesić swoją aktywność. Chcąc nie chcąc było dość pusto na blogu, ale czas na
powrót! Jak to będzie dalej czas pokaże, ale okazja do wznowienia działalności jest
doskonała. Nasze drużyny zaczynają walkę w europejskich pucharach, piłkarska
giełda transferowa się rozkręca, siatkarze – miernie bo miernie, ale jednak –
zaczęli batalię w Lidze Światowej, a tenisiści rozpoczęli zmagania w prestiżowym
Wimbledonie.
Przez te niecałe dwa miesiące, przez które na blogu była
posucha w sporcie działo się bardzo wiele. Poznaliśmy piłkarskiego mistrza Polski,
triumfatorów najważniejszych lig europejskich oraz zwycięzców Ligi Mistrzów i
Ligi Europy. Kadra narobiła nam wstydu w Mołdawii, Fornalik jak zwykle mętnie
się tłumaczył, ale za to Vive Targi Kielce zostały trzecią drużyną w Europie w
piłce ręcznej, a z wyścigu na wyścig Robert Kubica spisuje się coraz lepiej.
Zatem tematów do „wyłapania” nie brakuje, mam nadzieję, że i mnie od teraz nie
będzie brakowało czasu.
Pierwszy zryw do powrotu miałem po klęsce w Mołdawii.
Chciałem przelać swoje żale na papier i po raz kolejny odnieść się do naszej
reprezentacji z trenerem Fornalikiem na czele. Stwierdziłem jednak, że zduszę
tę złość w sobie. Chociaż kolejne dni po tym feralnym meczu zamiast mnie
uspokoić – bo jak wiadomo czas leczy rany – to jeszcze bardziej mnie
rozsierdziły. Jak wracam na bloga, to wrócę jeszcze na moment do tegoż meczu.
Remis z Mołdawią nawet tak bardzo mnie nie zaskoczyły.
Oczywiście była złość mieszająca się ze smutkiem, ale cóż więcej można
spodziewać się po kadrze prowadzonej przez Fornalika. Niestety swoimi decyzjami
„Waldek King” jest w moich oczach już spalony i to całkowicie. Fatalnie z
Ukrainą, mimo wygranej słabo z San Marino i kiepsko, bardzo kiepsko z Mołdawią.
Uwsteczniamy się. Ale ja w sumie nie o
tym. Co bardziej dla mnie zaskakujące to postawa Zbigniewa Bońka. Myślałem, że
jako nowy prezes wprowadzi rządy twardej ręki i rozpędzi cały ten beton w
cztery wiatry. Zapowiadał, że po wpadce zwolni Fornalika. I co?! Jajo! Trener został,
żeby udowodnić swoją przydatność, a Boniek pokazał, że jednak piłkarskich jaj
nie ma. Jak zmiana to teraz! To tak na początek w imię powrotu. Ogranicza mnie
360 słów więc już kończę, ale do tematów jeszcze powrócę.