piątek, 19 kwietnia 2013

Zaskoczenia nie było


Piotr Malarczyk zdobył dzisiaj zwycięską bramkę
Nie było zaskoczenia w Kielcach. Wieczorny mecz Korony z Górnikiem potwierdził kilka reguł i przedłużył kolejne serie. Dla nas nie było to zaskoczenie, bo tak też prognozowaliśmy w nowym dziale „360° wokół: Ekstraklasy”.

Stawialiśmy na Koronę. Złożyło się na to wiele czynników. Było zgodnie  naszymi oczekiwaniami, chociaż wygrana łatwo nie przyszła. Może jednak od początku. Korona to jedyny zespół, który wiosną w każdym meczu strzela bramkę rywalom. Mając ponadto za sobą kibiców było niemal pewne, że bramkę zdobędą. Ponadto drugą przemawiającą za to serią była fatalna postara w rundzie rewanżowej zabrzańskiego Górnika. To również się potwierdziło.

Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego zasłużyli na wygraną, chociaż okazje były po obu stronach. To jednak kielczanie mieli bardziej dogodne sytuacje i grali bardziej zdecydowanie, na pograniczu faulu, ale z ogromną pewnością siebie. Górnik nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki, a jedyne okazje stwarzał po indywidualnych błędach rywali. Najlepszy strzelec drużyny, okrzyknięty wielkim talentem Nakoulma grał gorzej od własnego cienia. W tym przypadku reguły się potwierdziły, a serie zostały przedłużone, Korona strzela, Górnik nie wygrywa.

Jedyna bramka padła w 83 minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Pawła Golańskiego do siatki rywali trafił Piotr Malarczyk. Kielczanom trzy minuty później grało się jeszcze łatwiej, bowiem „czerwień” obejrzał jak zawsze nabuzowany Seweryn Gancarczyk. I tutaj też napotkamy kolejną prawidłowość. Już w pierwszej połowie Gancarczyk obejrzał pierwszą żółtą kartkę za faul na Michale Janocie. W 86 minucie obrońca Górnika dopuścił się kolejnego przewinienia na żółty kartonik na nikim innym jak... Janocie. Z kolei pomocnik Korony przez większą cześć meczu był niewidoczny (nie licząc sporadycznych zagrań), ale co zrobił to jego i drużynie na pewno pomógł.

Końcówka sezonu zapowiada się niezwykle interesująco. Czwarty Górnik ostatnio przegrywa mecz za meczem, a ósma obecnie Korona traci tylko 3 punkty do trzeciego Śląska (ma rozegrany jeden mecz mniej). Hmmm... Czy strzelająca bramkę w każdym meczu Korona jest w stanie powalczyć o puchary? Dzisiaj przed pierwszym meczem kolejki mówiło się jeszcze o Piaście, a teoretyczne szanse mają jeszcze Jagiellonia, Lechia, Zagłębie, Widzew czy nawet Wisła. Szanse na to są znikome, ale tu pytanie czy, któraś z tych ekip nadaje się do Europy. Wszystko i tak zweryfikuje boisko, a nam pozostaje cieszyć się sportowymi wrażeniami.