Nie było zaskoczenia w Kielcach. Wieczorny mecz Korony z
Górnikiem potwierdził kilka reguł i przedłużył kolejne serie. Dla nas nie było
to zaskoczenie, bo tak też prognozowaliśmy w nowym dziale „360° wokół: Ekstraklasy”.
Stawialiśmy na Koronę. Złożyło się na to wiele czynników.
Było zgodnie naszymi oczekiwaniami,
chociaż wygrana łatwo nie przyszła. Może jednak od początku. Korona to jedyny
zespół, który wiosną w każdym meczu strzela bramkę rywalom. Mając ponadto za
sobą kibiców było niemal pewne, że bramkę zdobędą. Ponadto drugą przemawiającą
za to serią była fatalna postara w rundzie rewanżowej zabrzańskiego Górnika. To
również się potwierdziło.
Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego zasłużyli na wygraną,
chociaż okazje były po obu stronach. To jednak kielczanie mieli bardziej
dogodne sytuacje i grali bardziej zdecydowanie, na pograniczu faulu, ale z
ogromną pewnością siebie. Górnik nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki,
a jedyne okazje stwarzał po indywidualnych błędach rywali. Najlepszy strzelec
drużyny, okrzyknięty wielkim talentem Nakoulma grał gorzej od własnego cienia.
W tym przypadku reguły się potwierdziły, a serie zostały przedłużone, Korona
strzela, Górnik nie wygrywa.
Jedyna bramka padła w 83 minucie. Po dośrodkowaniu z
rzutu rożnego Pawła Golańskiego do siatki rywali trafił Piotr Malarczyk.
Kielczanom trzy minuty później grało się jeszcze łatwiej, bowiem „czerwień”
obejrzał jak zawsze nabuzowany Seweryn Gancarczyk. I tutaj też napotkamy
kolejną prawidłowość. Już w pierwszej połowie Gancarczyk obejrzał pierwszą
żółtą kartkę za faul na Michale Janocie. W 86 minucie obrońca Górnika dopuścił
się kolejnego przewinienia na żółty kartonik na nikim innym jak... Janocie. Z
kolei pomocnik Korony przez większą cześć meczu był niewidoczny (nie licząc
sporadycznych zagrań), ale co zrobił to jego i drużynie na pewno pomógł.
Końcówka sezonu zapowiada się niezwykle interesująco.
Czwarty Górnik ostatnio przegrywa mecz za meczem, a ósma obecnie Korona traci
tylko 3 punkty do trzeciego Śląska (ma rozegrany jeden mecz mniej). Hmmm... Czy
strzelająca bramkę w każdym meczu Korona jest w stanie powalczyć o puchary?
Dzisiaj przed pierwszym meczem kolejki mówiło się jeszcze o Piaście, a
teoretyczne szanse mają jeszcze Jagiellonia, Lechia, Zagłębie, Widzew czy nawet
Wisła. Szanse na to są znikome, ale tu pytanie czy, któraś z tych ekip nadaje
się do Europy. Wszystko i tak zweryfikuje boisko, a nam pozostaje cieszyć się
sportowymi wrażeniami.
