niedziela, 21 kwietnia 2013

"podCHMIELone" Podbeskidzie


Mógł zostać bohaterem...
(fot. sportowebeskidy.pl)
Szli jak burza, Demjan strzelał jak błyskawica, przeżywali odrodzenia i... du*a. Cały trud na marne, a wcześniejszy wysiłek piłkarzy Podbeskidzia zniweczyła czerwona latarnia ligi – GKS Bełchatów. A może należy powiedzieć inaczej – zniweczył wszystko Chmiel, Damian Chmiel.

Kiedy stery w Podbeskidziu przejmował Czesław „Czarodziej” Michniewicz sam przyznał, że zatrzymanie w Bielsku Ekstraklasy będzie graniczyć z cudem. Jednak w ostatnich kolejkach jego piłkarze bardzo mocno pracowali na to, aby szkoleniowiec otrzymał miano cudotwórcy. Wiosną „Górale” doznali tylko jednej porażki (z Legią Warszawa przyp. red.) i zdobyli aż 12 punktów! Lider zespołu, Robert Demjan strzelał gola za golem i piął się w tabeli strzelców. Niezwykle ważne zwycięstwo z Ruchem Chorzów i ostatnio z Górnikiem Zabrze sprawiło, że w Bielsku na poważnie wróciły nadzieje na utrzymanie. Wydawało się, że piłkarze są na najlepszej drodze by tego dokonać. W sobotę zmierzyli się na własnym boisku z czerwoną latarnią Ekstraklasy – bełchatowskim GKS-em.

Patrząc na ostatnie poczynania zespołów murowanym faworytem byli gospodarze. Jednak od samego początku ten mecz nie układał się po ich myśli. Bełchatowianie już w 7 minucie za sprawą Seweryna Michalskiego wyszli na prowadzenie, a później groźnie kontrowali. W pierwszej połowie miejscowi byli tylko tłem dla ambitnie grających piłkarzy GKS-u. Wszystko zmieniło się w drugich 45 minutach. Podbeskidzie wrzuciło wyższy bieg i atakowało zaciekle, momentami zamykając rywali w obrębie ich pola karnego. Przez większą część jednak ataki przypominały bicie głową w mur. Udało się w 69 minucie, a do wyrównania doprowadził Fabian Pawela.

Ataki miejscowych przybierały na sile i wydawało się, że kolejny gol (albo i kilka) będzie tylko kwestią czasu. Sytuacje były, wola walki również ale co z tego, jak z kilku metrów zamiast do pustej bramki trafia się w poprzeczkę? Sytuacja miała miejsce w 77 minucie. Dośrodkowanie Sokołowskiego przeszło wszystkich obrońców rywali w polu karnym, do piłki dopadł Damian Chmiel i mając przed sobą pustą bramkę z 3 metrów trafił w... poprzeczkę! Ostatecznie zespoły podzieliły się punktami. Remis żadnej z ekip zupełnie nic nie daje. Osobiście śmiem twierdzić, że Bielsko i Bełchatów już pożegnały się z Ekstraklasą.

Za pozycję w tabeli odpowiada cały zespół, ale Chmiel mógł w sobotę zostać bohaterem Bielska. Tymczasem może się okazać, że zmarnował sytuację życia. Czy to koniec?