Aż żal, że weekend już się kończy. A działo się! Niestety
jutro nowy tydzień i szara rzeczywistość, a worek z kolejnymi sportowymi
wrażeniami rozwiąże się dopiero na dobre w piątek. Jutro jeszcze małe „niedobitki”
i takie tam derby Manchesteru...
Nawet nie wiem od czego zacząć. Chyba jednak zdecyduję
się na naszą rodzimą „Ekstrakopaną”. Po tej kolejce (chociaż pozostał jeszcze
jeden poniedziałkowy mecz) spodziewałem się dwóch przełomów. Sprawdziło się
tylko połowicznie. Zacznę od chybionego strzału, a na koniec pochwalę się swoim
„nosem”.
Spodziewałem się, że w niedzielę krakowska Wisła zrobi
duży krok do przodu, pokona na własnym terenie Piasta i na serio będzie chciała
powalczyć o podium na koniec sezonu. Niestety. Przegrana. W Krakowie stawiają
na Puchar Polski. Potwierdził to trener Kulawik nie zabierając nawet na ławkę
Boguskiego i Jaliensa. Niby tylko dwaj piłkarze, ale znaczący. A sama gra Białej
Gwiazdy? Momentami dobra, ale to zdecydowanie za mało na walkę o podium
Mistrzostw Polski. Zatem mobilizacja na krajowy Puchar, a liga tylko do
ogrywania mniej doświadczonych. Chybiłem kulą w płot, a w Wiśle musi upłynąć
jeszcze wiele wody zanim Wisła będzie tą Wisłą co kiedyś...
A teraz mój strzał w przysłowiową dziesiątkę. Chociaż
pewnie dla wielu nie będzie to jakieś szczególne odkrycie. Sądziłem bowiem,
ba... byłem nawet pewny, że w Kielcach zakończy się piękna passa Zubasa, a bełchatowska
GieKSa dozna pierwszej wiosennej porażki. I stało się! Tuż po przerwie, w 48
minucie Vlastimir Jovanović dopadł do piłki i mocnym uderzeniem zakończył
wspaniałą passę Zubasa. Licznik stanął na 497 minutach. Trochę szkoda, bo do
500 zabrakło zaledwie 180 sekund, ale sport jest brutalny. Mimo wszystko dla
Litwina wielkie słowa uznania. Słaby Bełchatów, a bramkarz jakby trochę z innej
bajki. Cóż. A co do całej drużyny, to mimo ogromnych chęci I liga już zagląda
do Bełchatowa. I jeszcze ten bezmyślny faul Rachwała... zamiast walczyć o
utrzymanie to on jeszcze osłabia swój zespół jak – nawet nie junior – tylko trampkarz!
To takie moje przeczucia były. Niestety tylko 50%
skuteczności. Może statystyki poprawią się jutro. W derbach jakże pięknego
Manchesteru stawiam na aktualnych liderów. United udowodni swoją wyższość w tym
sezonie. Grają przecież na dodatek w „teatrze marzeń”. Stawiam więc, że
poniedziałek w Anglii będzie czerwony!