niedziela, 7 kwietnia 2013

"Kasa" to klasa, a Daszek się jednak rozwija!

Teraz się trochę obrócimy (chociaż nie o 360 stopni, bo jedno piłka i drugie piłka) i napiszemy 360 słów o ręcznej. O tym naszym narodowym fajnym „szczypiorniaku”, który niedawno nas lekko wkurzył, a dziś bardzo uradował! A nie mówiłem, że ci panowie dadzą nam jeszcze wiele radości?!

Kilkadziesiąt godzin temu, kiedy na szwedzkiej ziemi polegliśmy humory najlepsze nie były. Niemniej już wtedy pisałem, że w tych chłopaków należy wierzyć. Nasza kadra na nowo się tworzy. Powoli, ale nie tak powoli jak stara lokomotywa, zaczynamy równać do japońskich kolei.

Może nieco mnie fantazja poniosła, ale dzisiaj mi to będzie wybaczone. W Ergo Arenie był jeden wrzask. Polacy dostali skrzydeł w ciężkich momentach, a „Kasie” wyrosły dodatkowe ręce! Nasi szczypiorniści zupełnie nie przypominali zespołu, który grał w Szwecji. Byli skuteczniejsi, szybsi i bardziej zdecydowani, a wspomniany już Szmal bronił jak w transie. Już jedną nogą i połówką drugiej jesteśmy na mistrzostwach! Troszeczkę to podkolorowałem, bo o awans byłem raczej spokojny, a prawdziwy sprawdzian to dopiero przed nami.

Szczególnie cieszy mnie natomiast coś innego. A mianowicie nowy dach w kadrze, a w zasadzie Daszek, Michał Daszek i jeszcze Paweł Paczkowski. Konkretnie chodzi mi o młodych gniewnych, nowych zawodników. Nie zawsze będziemy grać Jureckimi, Lijewskimi, Bieleckimi czy Szmalami i innymi „Wichurami”. Kiedyś przyjdzie czas na młodych, a kiedy mają się uczyć reprezentacyjnej gry jak nie w takich meczach? Brawo za decyzję trenerze Biegler czy jakoś tak...

Za trzy lata w Polsce Mistrzostwa Europy. To wtedy właśnie będzie czas Daszka i całej reszty. Musimy zasadzić ziarenka, pielęgnować je, żeby w 2016 roku zebrać obfite plony. I znów wróciliśmy do terminologii rodem z warzywniaka. Czyli jednak ręczna to nasza narodowa trufla!

A tak całkiem serio to jak dobrze, że my mamy i tę ręczną i siatkówkę i Justynkę i Stocha i że mieliśmy Adasia... Co my byśmy zrobili gdyby nie ich sukcesy? Przynajmniej oni rekompensują nam niepowodzenia w „kopanej”. Po dzisiejszym meczu i nowym narodowym Daszku jestem jeszcze bardziej pełny optymizmu. Wierzę, że już niedługo powalczymy z tuzami szczypiorniaka i to o te najwyższe lokaty!

A na koniec mała zapowiedź. Co wtorek będę chciał na swój sposób podsumować kolejkę Ekstraklasy. Postaram się o więcej cyklicznych publikacji.