wtorek, 9 kwietnia 2013

Pucharowe potyczki wtorkowe

Wczoraj intuicja mnie zawiodła. Manchester jest jednak niebieski... Być może dzisiaj moje przeczucia się sprawdzą. Przed nami pucharowy wtorek. I w europie i na krajowym podwórku. Jedno jest pewne. Emocji dzisiaj nam nie zabraknie.

Na pierwszy ogień trafi nasz krajowy puchar. Dzisiaj pierwszy z półfinałów. Ruch na własnym boisku podejmował będzie warszawską Legię. Mecz ten zapowiada się niezwykle emocjonująco co najmniej z kilku powodów. Po pierwsze „legioniści” bronią wywalczonego przed rokiem tytułu. Po drugie w tamtym właśnie finale pokonali Ruch, który pała rządzą rewanżu. A po trzecie to jedyna szansa dla chorzowian aby w przyszłym sezonie zagrać w europejskich pucharach. Niemniej moim skromnym zdaniem ambicja nie wystarczy i górą w tym meczu będzie fawporyzowana Legia, mimo, że do Chorzowa pojechała bez kilku podstawowych graczy, m.in. Kuciaka, Wawrzyniaka i Ljuboji.

Skoro już wywołaliśmy temat europejskich pucharów to teraz o tym co dziś wieczorem elektryzować będzie cały piłkarski świat. Więcej prądu powinno płynąć w Dortmundzie, gdzie oba zespoły mają niemalże takie same szanse na awans. Nasza „polska drużyna” w Lidze Mistrzów pokazała jednak nie raz, że na własnym terenie ten zespół jest zabójczo groźny. Ostatnio w lidze trener Klopp dał odpocząć Piszczkowi i Reusowi, a także Lewandowski i Goetze pojawili się na boisku dopiero w drugiej połowie. Cieszy fakt, że po kontuzji wraca Kuba Błaszczykowski i stawiam, że w Dortmundzie będzie dzisiaj wielkie piłkarskie święto.

Nieco mniej emocji spodziewam się w Stambule. Nie oznacza to, że turecką ekipę już skreśliłem, ale Real ma bardzo pokaźną zaliczkę z pierwszego meczu i jej roztrwonienie wydaje się niemożliwe. Gospodarze jednak tanio skóry nie sprzedadzą. Będą chcieli powalczyć o awans i śmiem twierdzić, że mogą ten mecz nawet wygrać, ale raczej nie w odpowiednich rozmiarach. Trudno sobie wyobrazić, że Real nie zdobędzie w Stambule jednej bramki. Wówczas nawet wygrana 4:1 awansu „Galacie” nie zapewni. Drogba i spółka mogą ten mecz wygrać, ale jakieś 2:1 albo nawet 3:1, a i tak nic im to nie da. Stawiam na popis gospodarzy, ale do zera to oni na pewno nie zagrają.

Dzisiaj pierwsze starcie. Jutro powtórka i również jeden krajowy półfinał i dwie europejskie wojny. Spodziewam się tam jednej, albo nawet dwóch niespodzianek, ale o tym to już jutro.