Bardzo z Tobą w tym temacie nie będę kontrastował, bo w
kilku kwestiach przyznam Ci rację. Niemniej nie zgadzam się na zdecydowane
„NIE” dla polskiej piłki. Zasłonę milczenia trzeba spuścić na mecz z Ukrainą,
bo w tym przypadku najlepszym komentarzem jest jego brak.
Tym piłkarskim wstępem oficjalnie zakończmy ostatnie
wspomnienia z „Narodowego”. Teraz o innym naszym narodowym sporcie, który nomen
omen właśnie się zakończył. Ski jumping!
Jeszcze nie tak dawno sądziłem, że w Polsce moda na skoki
narciarskie skończyła się wraz z końcem ery Orła z Wisły. Sam nie odczuwałem
już takiego „sportowego podniecenia”, jak wtedy gdy na belce siadał Adaś
Małysz, a miliony ludzi przed telewizorami wstrzymywały oddech. Byłem również
bardzo sceptycznie nastawiony do Kruczka, jako trenera kadry narodowej.
Zakończony ostatnio sezon pokazał jednak jak bardzo się myliłem.
Takie emocje jak za czasów „Małyszomanii” pewnie już
nigdy nie wrócą, ale polscy skoczkowie i tak zrobili milowy krok do przodu. Na
zdecydowane lidera naszej kadry wyrósł świeżo upieczony Mistrz Świata z Val Di
Fiemme Kamil Stoch, który sezon Pucharu Świata zakończył dodatkowo na podium.
Możemy pomału porównywać tego jegomościa do Małysza, ale co ważniejsze nie mamy
już tylko jednego znakomitego skoczka. Cała reszta zawodników cały czas się
rozwija. Przykład uwielbianego przez internautów Piotrka Żyły. Nie dość, że
swoimi wypowiedziami stwarza dobry klimat wokół polskich skoczków to jeszcze
osiąga coraz to lepsze wyniki i potrafił nawet wygrać jeden konkurs Pucharu
Świata!
Na dodatek w „drużynówce” też już potrafiliśmy nieco
namieszać i dobić do czołówki. Nasi pozostali skoczkowie może nie prezentują
jeszcze równej formy, bo dobre skoki przeplatają słabymi, ale napawa nas to
wszystko optymizmem przed nowym sezonem. Będziemy z pewnością dopingować Stocha
w walce o Kryształową Kulę, niejednokrotnie zaskoczy nas Żyła (czy to swoją
formą czy wypowiedziami), a wierzę, że Kubacki, Kot, Miętus Hula i cała reszta
nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
Na koniec biję się w pierś i kieruję słowa uznania w stronę
trenera Łukasza Kruczka. Sądziłem, że ten szkoleniowiec nic nie wykrzesze z
naszych skoczków. Prawda okazała się jednak zupełnie inna, a cała nasza kadra
osiągnęła najlepszy wynik w historii. Aż 32 razy nasi skoczkowie znaleźli się w
pierwsze „10” konkursu. Polacy w tym sezonie wywalczyli łącznie 2197 punktów.
