Intensywnie myślę o
moim ostatnim zawieszeniu białej flagi na mecze reprezentacji
Polski. Myślę i analizuję czy może jednak warto zdjąć z masztu
biały proporzec.
Jednak wszyscy szukacie ciekawostek ze świata
sportu, a piłka nożna dla wielu jest przysłowiowym konikiem. Tak
więc nasz blog musi być też dla Was stajnią, która będzie
realizować Wasze pasje. Jednak się z tym nie wygra.
Zapewne nie wygrają
dziś również i piłkarze San Marino. Rzemieślnicy z Księstwa
wspierani licznym tłumem taksówkarzy, sklepikarzy, aptekarzy i
nauczycieli liczą na najniższy wymiar kary w meczu z
Gliko-Wasylami. Misja może być ciężka do zrealizowania, ale raz
na jakiś czas to i San Marino gola strzeli.
Graliśmy z nimi już 6
razy. Po naszych strzałach i rękach zdobyliśmy z nimi 23 gole.
Rywale nam nie strzelili nic. Andy Selva raz był bliski strzelenia
gola z rzutu karnego, ale Łukasz Fabiański obronił i skończyło
się do zera. Niektórzy przekonują, że dziś San Marino wreszcie
coś huknie i będzie pierwsza historyczna „sztuka”.
Dziś wieczorem szukamy
więc odpowiedzi na te pytania:
- Czy Polacy będą w stanie szybciej objąć prowadzenie 2-0 niż stracili je w meczu z Ukrainą
- Czy San Marino (czytaj Andy Selva) zaliczy gola w tym meczu
- Czy „Lewy” jest w reprezentacji lewy czy jednak prawy i skuteczny
- Czy Waldek to jednak King
Fanatycy reprezentacji oczekują trzech odpowiedzi TAK. Krytycy czekają na „kiwnięcie” w drugiej zagadce. Sympatycy piłki po prostu obejrzą sobie mecz.
Warto pamiętać jednak,
że zawsze można było urodzić się w San Marino albo cieszyć się
ze zwycięstwa nad Polską w ubiegły piątek mając w portfelu
lwowską wypłatę.