Obaj nie jesteśmy za bardzo konsekwentni. Ja też wrócę do
wspomnień, tych przykrych wspomnień. Przekonała mnie do tego retransmisja
piątkowego spotkania.
Kilka chwil temu natknąłem się na retransmisję potyczki z
Ukrainą. To podniecenie Mateusza Borka i Waldemara Prusika, słowa „ten mecz
musimy wygrać”, motywacja, honorowi goście na trybunach, czołowi politycy,
hymny narodowe – serca rosły. Wszystko zaczęło się znakomicie, a tu nagle jeden
strzał, drugi strzał i du... parku byś się z Pieszczochem przeszedł...
powiedział Serce do Rozumu. Chociaż w tym przypadku to rozum mówił, że będzie
du..., a serce jeszcze wierzyło. Ach... Teraz to już na chłodno można podejść
do tematu z uśmiechem, złość powoli przechodzi.
![]() |
| Jak rozwiązać zagadkę San Marino... może u Ojca Mateusza w Sandomierzu? |
Niemniej pewnych analogii możemy się doszukiwać. Polacy
muszą wręcz „kryminalnie” rozprawić się z San Marino niczym Ojciec Mateusz z
zagadkami w „San Domierzu”. Poza tym Sandomierz to miasto w województwie świętokrzyskim,
a właśnie w stolicy tego regionu, w Kielcach ostatnio srogo rozprawiliśmy się z
San Marino. Na Arenie Kielc 1 kwietnia 2009 roku w ramach Eliminacji Mistrzostw
Świata rozgromiliśmy naszych najbliższych rywali aż 10:0! I dzisiaj trzeba
spróbować pobić ten rekord. Nie dla statystyk, nie dla punktów, ale dla
kibiców, dla tych wszystkich, którzy zdzierali gardła w piątek.
We wspomnianym meczu z Kielc jedną z bramek zdobył Robert
Lewandowski, dzisiaj liczymy na kilka goli więcej tego zawodnika, który musi
nie tylko się przełamać, ale udowodnić, że nie przez przypadek został liderem
zespołu. W tamtym spotkaniu wystąpiło tylko trzech zawodników z obecnie
powołanych przez Fornalika. Prócz wspomnianego Lewandowskiego jeszcze
Błaszczykowski i Wasilewski, ale to dobrze. „Wasyl” musi odpocząć i przede
wszystkim wywalczyć miejsce w podstawowym składzie Anderlechtu. W piątek obrona
zupełnie zawiodła, a San Marino chyba bać się nie mamy co, więc może tak dać
zagrać zmiennikom? Co powiecie na zestawienie Celeban, Salamon, Komorowski, Wawrzyniak?
Niczym nie ryzykujemy!
