wtorek, 26 marca 2013

Jak poradzić sobie z San Marino? Może po poradę do Sandomierza...

Obaj nie jesteśmy za bardzo konsekwentni. Ja też wrócę do wspomnień, tych przykrych wspomnień. Przekonała mnie do tego retransmisja piątkowego spotkania.

Kilka chwil temu natknąłem się na retransmisję potyczki z Ukrainą. To podniecenie Mateusza Borka i Waldemara Prusika, słowa „ten mecz musimy wygrać”, motywacja, honorowi goście na trybunach, czołowi politycy, hymny narodowe – serca rosły. Wszystko zaczęło się znakomicie, a tu nagle jeden strzał, drugi strzał i du... parku byś się z Pieszczochem przeszedł... powiedział Serce do Rozumu. Chociaż w tym przypadku to rozum mówił, że będzie du..., a serce jeszcze wierzyło. Ach... Teraz to już na chłodno można podejść do tematu z uśmiechem, złość powoli przechodzi.


Jak rozwiązać zagadkę San Marino... może u Ojca Mateusza w Sandomierzu?
Teraz czeka naszą kadrę spotkanie z „kelnerami”. Paradoksalnie będzie to mecz z bardzo dużym obciążeniem psychicznym. Nie dlatego, że ciężko będzie wygrać, ale dlatego, że musimy to zrobić w sposób zdecydowany. Polacy muszą tym spotkaniem przeprosić kibiców i zrehabilitować się za piątkową fatalną grę. Reprezentacja San Marino z profesjonalnym futbolem ma mniej więcej tyle wspólnego co Ojciec Mateusz z CSI... no chyba, że CSI kryminalne zagadki Sandomierza...

Niemniej pewnych analogii możemy się doszukiwać. Polacy muszą wręcz „kryminalnie” rozprawić się z San Marino niczym Ojciec Mateusz z zagadkami w „San Domierzu”. Poza tym Sandomierz to miasto w województwie świętokrzyskim, a właśnie w stolicy tego regionu, w Kielcach ostatnio srogo rozprawiliśmy się z San Marino. Na Arenie Kielc 1 kwietnia 2009 roku w ramach Eliminacji Mistrzostw Świata rozgromiliśmy naszych najbliższych rywali aż 10:0! I dzisiaj trzeba spróbować pobić ten rekord. Nie dla statystyk, nie dla punktów, ale dla kibiców, dla tych wszystkich, którzy zdzierali gardła w piątek.

We wspomnianym meczu z Kielc jedną z bramek zdobył Robert Lewandowski, dzisiaj liczymy na kilka goli więcej tego zawodnika, który musi nie tylko się przełamać, ale udowodnić, że nie przez przypadek został liderem zespołu. W tamtym spotkaniu wystąpiło tylko trzech zawodników z obecnie powołanych przez Fornalika. Prócz wspomnianego Lewandowskiego jeszcze Błaszczykowski i Wasilewski, ale to dobrze. „Wasyl” musi odpocząć i przede wszystkim wywalczyć miejsce w podstawowym składzie Anderlechtu. W piątek obrona zupełnie zawiodła, a San Marino chyba bać się nie mamy co, więc może tak dać zagrać zmiennikom? Co powiecie na zestawienie Celeban, Salamon, Komorowski, Wawrzyniak? Niczym nie ryzykujemy!