Dziś do stolicy
przyjeżdżają piłkarze, którzy w piłkę grać nie potrafią. Na
boisko wyjdą. Trochę pobiegają, trochę pofaulują, trochę
pobronią, a na koniec i tak dostaną „bęcki”. I heja powrót do
domu. Do księstwa.
Czy dzisiejszy mecz
sprawi, że nasz kraj coraz częściej odwiedzać będą ogórkowe
reprezentacje w różnych dyscyplinach sportu. Czy w innych krajach
mogą emocjonować się wielkim sportem i rywalami, a my musimy się
przyzwyczaić do wizyty „leszczy”? Kogo jeszcze byłoby miło
obejrzeć w akcji?
Wielki zaszczyt spotka
kibiców oglądających na żywo dzisiejsze starcie Polaków z San
Marino. Zobaczyć w akcji jednego z trzech ogórków rankingu FIFA.
Pozycja 207. To nie propozycja dla miłośników Kamasutry. To liczba
dostosowana do umiejętności piłkarzy San Marino. Liczby nie
kłamią. Zero punktów w klubowym rankingu. Ostatnia pozycja w
światowym zestawieniu.
Niestety nasi rywale
dzielą ją z dwiema innymi potęgami. San Marino, Bhutan (nie mylić
z propanem) oraz Wyspy Turcs i Caicos (czyżby ojczyzna Kajko i
Kokosza?) to światowa elita piłki nożnej. Tu się grywa w
piłeczkę, że aż huczy. Oni nie narzekają na piękne zwycięstwa
lub minimalne porażki. Jak się przegrywa to z hukiem. Nie próbujcie
szukać na youtube filmiku-kompilacji z bramkami tych reprezentacji.
Szkoda zachodu na poszukiwanie kilkusekundowego nagrania. Po pierwsze
ciężko. Po drugie nie warto. Lepiej pasjonować się wieczorem jak
gra elita.
Co dalej? Czekamy na
kolejne spotkania reprezentacji Polski ze światowymi potęgami w
grach zespołowych. Czekamy na budujące zwycięstwa zamazujące
obraz polskiego sportu.
Hokeiści w kwietniu
powalczą w światowej trzeciej lidze i są coraz niżej w tej
hierarchii. Ostatnio minęła nas już Korea Południowa. Teraz
marzeń pozbawi nas pewnie Ukraina i zostaniemy w tym samym miejscu.
Uważajmy, bo niebezpiecznie zbliżają się do nas Zjednoczone
Emiraty Arabskie i Mongolia. Ale nie oszukujmy się. Tak daleko po
taflach też śmigać nie będziemy.
Siatkarskie potęgi jak
Polska nigdy nie będą miały okazji zagrać z rówieśnikami z
Erytrei czy Ugandy. Jedenasta w rankingu reprezentacja w piłce
ręcznej też ma małe szanse na poznanie stylu kanadyjskiego
szczypiorniaka. Biało-czerwoni koszykarze (40.miejsce na świecie)
marzą o pojedynku z Liberią. Wszystkie federacje mogą jedynie
marzyć. Niespełnienie.
Tylko piłka nożna
zapewnia realizację marzeń. Można golić leszczy, aż miło.
Cieszmy się grać z ogórkami (tak szybko odchodzą)...