wtorek, 26 marca 2013

Mamy też narodowe trufle

Nie da się dominować we wszystkim. Żadna nacja nie ma hegemonii na sport. Ogromne ambicje i pieniądze na sport wydają Amerykanie, lecz nawet naród, który chce być światową potęgą praktycznie we wszystkim nie ma gotowej recepty na sukces.


Ambicje USA tak jak gospodarce są w sporcie równie ogromne. Niegdyś taki nacisk panował w ZSRR, gdzie trzeba było być najlepszym, a nadal podobne klimaty panują w krajach wschodniej części globu. Niemniej żadne z tych krajów nie ma hegemonii na sport, bo przecież gdzie w skokach narciarskich są Amerykanie czy Chińczycy? Za czasów ery Małysza był sobie Alan Alborn, Amerykanin, który dość dużo skakał, ale ogromnej kariery nie zrobił i traktowano go raczej jako ciekawostkę. Podobnie Szwedzi, Dania, czy Chorwacja, które w piłce nożnej są wyżej od „Biało-czerwonych”, a w rankingu FIVB ich siatkarskie reprezentacje zajmują odległe lokaty – w przeciwieństwie do Polaków. Sądzę więc, a wręcz jestem przekonany, że w każdej dyscyplinie mamy ogórki, buraki i cały warzywny kram.

Piłka ręczna to nasza "narodowa trufla"
W piłce ręcznej ogórkami na pewno nie jesteśmy. Co prawda reprezentacja ostatnio nie jest już taką potęgą jak za ery Wenty, ale klubowo mamy się całkiem nieźle. Rzekłbym nawet, że Vive Targi Kielce to nasza narodowa trufla! W niedzielę kielczanie zapisali się trwale na kartach polskiego szczypiorniaka. Wyeliminowanie Pick Szeged i awans do ćwierćfinały Ligi Mistrzów to osiągnięcie godne uwagi. I mimo, że ręczną od nożnej sportowo dzieli przepaść to i tak więcej „kapusty” wpada w ręce „kopaczy”. Czy to dobrze czy źle? Nie mamy na to za bardzo wpływu, piłka nożna chyba na całym świecie łączy największą rzeszę kibiców.

W Kielcach mamy potężną drużynę na miarę klasy światowej. Czy na tyle mocną, żeby wygrać Ligę Mistrzów? Jeszcze chyba nie, ale sport nauczył mnie już pokory i tego, że nigdy nie można być niczego pewnym. W szczypiorniaku mamy się więc czym pochwalić. W kwietniu ćwierćfinałowa potyczka z Metalurgiem Skopje, który w tym sezonie już dwukrotnie musiał uznać wyższość ekipy Wenty. Oby tak dalej!

Może i w piłce nożnej gramy z ogórkami, a potęgi nam odjeżdżają, ale w ręcznej czy siatkówce (i męskiej i żeńskiej) to my jesteśmy potęgą. Jest jeszcze Justynka z Kasiny, był Małysz i Korzeniowski... Zatem powodu do wstydu nie mamy.