środa, 27 marca 2013

Nadzieja matką głupich, ale... każda matka kocha swoje dzieci

Powoli będziemy już kończyć eliminacyjny wątek. Emocje powoli opadają. Rozum mówi jednak, że to już koniec. Serce za to wciąż wierzy i bić będzie do momentu, kiedy po raz ostatni zabrzmi gwizdek sędziego w ostatnim meczu eliminacyjnym w grupie H. Przeanalizujmy dokładnie naszą sytuację.


Nawet jeśli wygramy wszystkie 5 pozostałych spotkań będziemy mieli na koncie 23 punkty. Jeżeli Czarnogóra wygra wszystkie mecze (prócz tego z Polską) też będzie miała 23 oczka i wówczas o pierwszym miejscu zadecyduje bilans bramek.


Bez wątpienia koniecznym warunkiem jest wygranie meczów z San Marino, Mołdawią i Ukrainą, z którą mamy – w przeciwieństwie do pozostałych ekip – jeden mecz rozegrany mniej. Przy wygranej z Ukrainą (a gramy na wyjeździe) przy równej liczbie meczów zbliżymy się do prowadzącej dwójki. Do Anglii na punkt, a do Czarnogóry na trzy.

Jeśli dodatkowo wygramy również z Czarnogórą to zrównamy się z nią punktami i mamy duże szanse na zajęcie drugiego miejsca bo taki wynik to również szansa dla Anglików. Tych dogonić będzie niezmiernie trudno. Zakładając, że Podopieczni trenera H wygrają z Mołdawią, Ukrainą i Czarnogórą to oni będą najbliżej pierwszego miejsca.

Oczywiście jeszcze wiele w grupie H się wydarzy. Jest mało prawdopodobne, że którakolwiek z drużyn do końca eliminacji będzie tylko wygrywać. Dla nas niezmiernie ważny będzie pojedynek z Ukrainą, który wyrówna ilość rozegranych meczów wszystkich zespołów. Zanim jednak zabrzmi gwizdek w Kijowie najpierw zagramy z Mołdawią w Kiszyniowie (7 czerwca), Czarnogórą w Warszawie (6 września) i na wyjeździe z San Marino (10 września). Wszystkie te cztery mecze będą dla naszej reprezentacji meczem o życie. Jakakolwiek wpadka praktycznie eliminuje nas z dalszej walki.

Mołdawia na własnym terenie będzie groźna nie tylko dla nas. Szaleńczo ważne będą potyczki Czarnogóry z Ukrainą (już w czerwcu), Ukrainy z Anglią i Anglii z Czarnogórą. Te wyniki na pewno sporo namieszają w zestawieniu. My musimy wyciągnąć wnioski z ostatniej fatalnej gry. Ale jeśli pokonamy niżej notowaną Mołdawię, a także grając u siebie Czarnogórę oraz słabiutkie San Marino to ostatnie dwa mecze wyjazdowe – z Ukrainą i Anglią mogą dać nam nawet awans! Przy odrobinie szczęścia w meczach innych zespołów może się nawet okazać, że mecz na Wembley będzie tylko o pietruszkę.

Najlepsze rozwiązanie przed ostatnią serią spotkań:
Polska wygrywa z Mołdawią, Czarnogórą, San Marino i Ukrainą - mamy 20 punktów.

Czarnogóra remisuje z Ukrainą, przegrywa z Polską, remisuje z Anglią – ma 16 punktów. Nawet wygrana w ostatnim meczu z Mołdawią nie pozwoli wyprzedzić Polski.

Ukraina remisuje z Czarnogórą, wygrywa z San Marino, wygrywa z Anglią i przegrywa z Polską – 15 punktów i nawet wygrana w rewanżu z San Marino nic nie zmieni.

Anglia wygrywa z Mołdawią przegrywa z Ukrainą i remisuje Czarnogórą – 16 punktów – nawet wygrana z Polską nie pozwoli nas wyprzedzić.

Wszystko musiałoby ułożyć się idealnie po naszej myśli, ale nie jest to zupełnie nie realne. Ukraina może na własnym terenie ukłuć porządnie Anglię, a Czarnogóra wyszarpać jej remis. Niemniej to Polacy muszą wspiąć się na wyżyny i wygrać co najmniej cztery najbliższe mecze.

(Wybaczcie, ale ten wpis ma znacznie więcej wyrazów niż 360. Obiecuję, że to było po raz... przedostatni)

...pamiętacie?