Tak wielu kontrowersji związanych z rodzimymi sędziami
nie było dawno. W ostatnim czasie arbitrzy mylą się na potęgę. Potem
przepraszają. Są kary, zawieszenia, a później i tak wszystko wraca do normy.
Raz nie odgwizdują ewidentnego faulu w polu karnym, innym
razem wskazują na „wapno” po symulowanym faulu, karzą zawodnika czerwoną
kartką, a nie powinni, albo nie karzą kiedy powinni. Innym jeszcze razem – jak pokazał
ostatni mecz ligowy w Krakowie – uznają gola po dośrodkowaniu zza boiska... To
wszystko wpływa na wynik meczu, a po końcowym gwizdku „sprawiedliwego” jest już
po wszystkim. Sędziowie przepraszają, są zawieszani, karani za swoje
uchybienia, ale później wracają i ta sama historia się powtarza.
Niezwykle wiele niezdrowych emocji wzbudzili sędziowie ostatnio
ligowego hitu. W Krakowie, gdzie Wisła mierzyła się z Legią było aż pięciu arbitrów,
a i tak wypaczyli wynik tego spotkania. Sprawy nazwać należy po imieniu i
wprost. Sędziowie mieli znaczący wpływ na wynik tej konfrontacji! Sytuacji
dokładnie opisywać nie będziemy, bo każdy, kto śledzi piłkarską Ekstraklasę
doskonale o tym wszystkim wie. Jestem daleki od stwierdzenia, że Legia wygrała
tylko dzięki sędziom. Mogła równie dobrze wygrać, gdyby arbiter prawidłowo nie
uznał pierwszej bramki i nawet podyktował później rzut karny dla Wisły.
Niemniej ich decyzje wpłynęły na przebieg meczu! Kiedy traci się gola, a chwilę
później następnego to odrobić straty jest już ciężko. Gdyby arbiter nie uznał –
tak jak powinien – pierwszej bramki to wcale nie wiadomo jaki wynik utrzymałby
się do przerwy.
![]() |
| Ostatni mecz Wisły z Legią wzbudził wiele negatywnych emocji |
Po tych kontrowersjach PZPN zrezygnował z pomysłu sędziów
bramkowych, bo jak widać nie ma z niego żadnego pożytku, a generuje dodatkowe
koszty. Sędzia Sebastian Jarzębak przyznał się do błędu i powiedział, że
powinien zasygnalizować, że piłka opuściła boisko. Zobaczył to jednak dopiero
na powtórkach wideo, bo na boisku tego nie widział. Przeprosił, ale co z tego?
Co z tego też, że został za to zawieszony? Takie zachowania wypaczają ideę
sportu i zdrowej rywalizacji.
Byłem przeciwnikiem nowinek technicznych w piłce nożnej,
ale patrząc na polskich sędziów (zresztą ostatnie mecze w Lidze Mistrzów
pokazały, że nie tylko nasi rodacy popełniają katastrofalne błędy) sądzę, że z
pomocą powinna pośpieszyć technologia. I to szybko. Konieczna jest również
zmiana systemu szkolenia, bo jak widać ktoś, gdzieś, coś, kiedyś bardzo zaniedbał.

