środa, 17 kwietnia 2013

"Sprawiedliwi" na opak


Tak wielu kontrowersji związanych z rodzimymi sędziami nie było dawno. W ostatnim czasie arbitrzy mylą się na potęgę. Potem przepraszają. Są kary, zawieszenia, a później i tak wszystko wraca do normy.

Raz nie odgwizdują ewidentnego faulu w polu karnym, innym razem wskazują na „wapno” po symulowanym faulu, karzą zawodnika czerwoną kartką, a nie powinni, albo nie karzą kiedy powinni. Innym jeszcze razem – jak pokazał ostatni mecz ligowy w Krakowie – uznają gola po dośrodkowaniu zza boiska... To wszystko wpływa na wynik meczu, a po końcowym gwizdku „sprawiedliwego” jest już po wszystkim. Sędziowie przepraszają, są zawieszani, karani za swoje uchybienia, ale później wracają i ta sama historia się powtarza.
Niezwykle wiele niezdrowych emocji wzbudzili sędziowie ostatnio ligowego hitu. W Krakowie, gdzie Wisła mierzyła się z Legią było aż pięciu arbitrów, a i tak wypaczyli wynik tego spotkania. Sprawy nazwać należy po imieniu i wprost. Sędziowie mieli znaczący wpływ na wynik tej konfrontacji! Sytuacji dokładnie opisywać nie będziemy, bo każdy, kto śledzi piłkarską Ekstraklasę doskonale o tym wszystkim wie. Jestem daleki od stwierdzenia, że Legia wygrała tylko dzięki sędziom. Mogła równie dobrze wygrać, gdyby arbiter prawidłowo nie uznał pierwszej bramki i nawet podyktował później rzut karny dla Wisły. Niemniej ich decyzje wpłynęły na przebieg meczu! Kiedy traci się gola, a chwilę później następnego to odrobić straty jest już ciężko. Gdyby arbiter nie uznał – tak jak powinien – pierwszej bramki to wcale nie wiadomo jaki wynik utrzymałby się do przerwy.

Ostatni mecz Wisły z Legią wzbudził
wiele negatywnych emocji
Po tych kontrowersjach PZPN zrezygnował z pomysłu sędziów bramkowych, bo jak widać nie ma z niego żadnego pożytku, a generuje dodatkowe koszty. Sędzia Sebastian Jarzębak przyznał się do błędu i powiedział, że powinien zasygnalizować, że piłka opuściła boisko. Zobaczył to jednak dopiero na powtórkach wideo, bo na boisku tego nie widział. Przeprosił, ale co z tego? Co z tego też, że został za to zawieszony? Takie zachowania wypaczają ideę sportu i zdrowej rywalizacji.

Byłem przeciwnikiem nowinek technicznych w piłce nożnej, ale patrząc na polskich sędziów (zresztą ostatnie mecze w Lidze Mistrzów pokazały, że nie tylko nasi rodacy popełniają katastrofalne błędy) sądzę, że z pomocą powinna pośpieszyć technologia. I to szybko. Konieczna jest również zmiana systemu szkolenia, bo jak widać ktoś, gdzieś, coś, kiedyś bardzo zaniedbał.