![]() |
| Młody Bartosz Kwiecień zadebiutował w Ekstraklasie w... Kwietniu |
Piątkowe mecze Ekstraklasy nie były porywającymi
widowiskami. Korona po raz kolejny przegrała wyjazdowe spotkanie, a tym samym
od dna lekko odbiła się Pogoń. Wisła odniosła ważne zwycięstwo po meczu, którym
na boisku zostawiła mnóstwo zdrowia.
Do Szczecina Korona jechała znacząco osłabiona z
eksperymentalnym ustawieniem w defensywie. Niemniej Leszek Ojrzyński zapowiadał,
że jadą po pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Zaczęło się znakomicie.
Malarczyk zdobył drugiego gola z rzędu w lidze i Korona od 4 minuty już
prowadziła. Później było już znacznie gorzej. Dwa gole dla „Portowców” zdobył
były „Koroniarz” Hernani i wynik ustalony został już w pierwszej połowie. Zatem
przełamania nie było i wszystko zostało po staremu.
Pojedynek w Szczecinie porywającym widowiskiem nie był.
Miejscowych cieszy zwycięstwo, a goście mogą być połowicznie zadowoleni, że
grająca młodzież wypadła całkiem nieźle. Trener Ojrzyński zdecydował, że od
pierwszej minuty na boisku pojawią się dwaj debiutanci. Kamil Sylwestrzak i
Bartosz Kwiecień. Dwaj młodzi gracze pozyskani przez Koronę zimą. Trzeba
przyznać, że czegoś szczególnego nie zrobili, ale jak na debiut zagrali całkiem
nieźle. Dla tej dwójki wymarzony pierwszy mecz w Ekstraklasie to na pewno nie
był, bo była przegrana, ale wszystko przed nimi. Wspomniany już Bartosz
Kwiecień to niespełna 19-letni pomocnik, który ma już za sobą występu w
reprezentacji Polski U-19. Gdzie jak nie w Ekstraklasie młodzi piłkarze mają
zbierać szlify? Pierwszy krok już za świeżo upieczonymi debiutantami, a teraz
czas na kolejne kroczki do przodu.
Wisła musiała wygrać z Widzewem, chociaż była równie
osłabiona jak wcześniej opisywana Korona. Trener Kulawik cały czas wierzy, że
uda się zakwalifikować do europejskich pucharów poprzez ligę. Wszak przed tą
kolejką do czwartego w tabeli Górnika krakowianie tracili zaledwie 6 punktów.
Początek był obiecujący dla miejscowych, którzy dominowali na boisku, ale nie
potrafili swojej przewagi przekłuć na sytuacje bramkowe. Tuż po przerwie błąd
Gavricia wykorzystał Patryk Małecki i zdobył jedyną bramkę meczu. Końcówka była
niezwykle nerwowa, bowiem niemal całą drugą połowę gospodarze grali w
osłabieniu po tym, jak „czerwień” ujrzał Osman Chavez.
Podopieczni Tomasza Kulawika odnieśli bardzo ważne
zwycięstwo, ale cieniem na cały mecz położyła się decyzja Wojewody Małopolskiego,
który nie zezwolił na udział w meczu kibiców Widzewa. Jak widać pan wojewoda sportu
za grosz nie czuje. A szkoda bardzo...
