sobota, 27 kwietnia 2013

Kwietniowy debiut Kwietnia

Młody Bartosz Kwiecień zadebiutował
w Ekstraklasie w... Kwietniu
Piątkowe mecze Ekstraklasy nie były porywającymi widowiskami. Korona po raz kolejny przegrała wyjazdowe spotkanie, a tym samym od dna lekko odbiła się Pogoń. Wisła odniosła ważne zwycięstwo po meczu, którym na boisku zostawiła mnóstwo zdrowia.

Do Szczecina Korona jechała znacząco osłabiona z eksperymentalnym ustawieniem w defensywie. Niemniej Leszek Ojrzyński zapowiadał, że jadą po pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Zaczęło się znakomicie. Malarczyk zdobył drugiego gola z rzędu w lidze i Korona od 4 minuty już prowadziła. Później było już znacznie gorzej. Dwa gole dla „Portowców” zdobył były „Koroniarz” Hernani i wynik ustalony został już w pierwszej połowie. Zatem przełamania nie było i wszystko zostało po staremu.

Pojedynek w Szczecinie porywającym widowiskiem nie był. Miejscowych cieszy zwycięstwo, a goście mogą być połowicznie zadowoleni, że grająca młodzież wypadła całkiem nieźle. Trener Ojrzyński zdecydował, że od pierwszej minuty na boisku pojawią się dwaj debiutanci. Kamil Sylwestrzak i Bartosz Kwiecień. Dwaj młodzi gracze pozyskani przez Koronę zimą. Trzeba przyznać, że czegoś szczególnego nie zrobili, ale jak na debiut zagrali całkiem nieźle. Dla tej dwójki wymarzony pierwszy mecz w Ekstraklasie to na pewno nie był, bo była przegrana, ale wszystko przed nimi. Wspomniany już Bartosz Kwiecień to niespełna 19-letni pomocnik, który ma już za sobą występu w reprezentacji Polski U-19. Gdzie jak nie w Ekstraklasie młodzi piłkarze mają zbierać szlify? Pierwszy krok już za świeżo upieczonymi debiutantami, a teraz czas na kolejne kroczki do przodu.

Wisła musiała wygrać z Widzewem, chociaż była równie osłabiona jak wcześniej opisywana Korona. Trener Kulawik cały czas wierzy, że uda się zakwalifikować do europejskich pucharów poprzez ligę. Wszak przed tą kolejką do czwartego w tabeli Górnika krakowianie tracili zaledwie 6 punktów. Początek był obiecujący dla miejscowych, którzy dominowali na boisku, ale nie potrafili swojej przewagi przekłuć na sytuacje bramkowe. Tuż po przerwie błąd Gavricia wykorzystał Patryk Małecki i zdobył jedyną bramkę meczu. Końcówka była niezwykle nerwowa, bowiem niemal całą drugą połowę gospodarze grali w osłabieniu po tym, jak „czerwień” ujrzał Osman Chavez.

Podopieczni Tomasza Kulawika odnieśli bardzo ważne zwycięstwo, ale cieniem na cały mecz położyła się decyzja Wojewody Małopolskiego, który nie zezwolił na udział w meczu kibiców Widzewa. Jak widać pan wojewoda sportu za grosz nie czuje. A szkoda bardzo...